Nieprzypadkowo wybór padł właśnie na Kazimierz Dolny. To miejsce, które od lat przyciąga artystów i twórców, ale tym razem stało się przestrzenią dla bardziej kameralnej, ulicznej formy muzyki. Kuba Urbański grający na akordeonie na rynku głównym szybko przyciągnął uwagę osób spacerujących po mieście, które nie spodziewały się takiego występu.
Produkcja programu „Łączy nas muzyka” postawiła na naturalność i kontakt z przypadkową publicznością. Zamiast studyjnych warunków pojawiła się przestrzeń, w której muzyka dzieje się tu i teraz, bez filtrów i scenicznego dystansu.
Akordeon wraca do gry
Sam wybór instrumentu nie był przypadkowy. Akordeon, choć kiedyś bardzo popularny w muzyce rozrywkowej i folkowej, dziś coraz częściej znika z mainstreamu. Twórcy programu chcieli przypomnieć o jego brzmieniu i emocjach, jakie potrafi wywołać.


Dla Kuby Urbańskiego nie był to jednak pierwszy kontakt z tym instrumentem. Wokalista Playboys od czasu do czasu pokazuje w mediach społecznościowych swoje muzyczne umiejętności nie tylko jako wokalista, ale również jako multiinstrumentalista. Fortepian i akordeon pojawiają się w jego nagraniach regularnie, co dla wielu fanów bywa sporym zaskoczeniem.
Telewizja wychodzi w teren
Program „Łączy nas muzyka” od początku stawia na łączenie różnych światów muzycznych i pokazanie artystów w mniej oczywistych sytuacjach. Tym razem produkcja postawiła na uliczny klimat i bezpośredni kontakt z publicznością.
Takie podejście sprawia, że artyści muszą wyjść poza swoje sceniczne przyzwyczajenia. Nie ma tu scenografii ani zaplanowanego światła. Jest za to reakcja ludzi, którzy często przypadkowo trafiają na muzyczne momenty i stają się ich częścią.
Playboys w trochę innym wydaniu
Dla fanów zespołu Playboys występ Kuby Urbańskiego w takiej formie mógł być zaskoczeniem. Na co dzień kojarzony głównie z energetycznymi, tanecznymi numerami, tym razem pokazał bardziej instrumentalne i spokojniejsze oblicze.
To również sygnał, że artyści disco polo coraz częściej wychodzą poza swoje gatunkowe ramy i eksperymentują z formą. W tym przypadku chodziło nie o zmianę stylu, ale o pokazanie innej strony muzycznego warsztatu.










