Nocna podróż z koncertu na koncert zamieniła się dla zespołu Mejk w dramatyczne chwile. Choć sytuacja wyglądała bardzo groźnie, najważniejsze okazało się to, że wszyscy uczestnicy zdarzenia wyszli z niego bez poważnych obrażeń. Artyści podzielili się szczegółami tej trudnej nocy
Zespół Mejk miał poważny wypadek po koncercie. Auto zostało zniszczone
Zespół Mejk opublikował poruszającą relację z wydarzeń, do których doszło podczas przejazdu pomiędzy dwoma koncertami. Po zakończeniu występu plenerowego w Śremie artystki ruszyły w stronę klubu Biesiada Leśna w Iławie. Około godziny 23:30, na trasie S5 w okolicach Szubina, doszło do niebezpiecznego zdarzenia, którego nie dało się przewidzieć ani uniknąć.
Psy wbiegły prosto pod samochód
Jak przekazał zespół, przed auto niespodziewanie wbiegły dwa owczarki niemieckie. Siła zderzenia była na tyle duża, że w samochodzie otworzyły się poduszki powietrzne, a pojazd został poważnie uszkodzony. W kolizję zostały również wciągnięte dwa kolejne samochody jadące za Mejk, które także uderzyły w zwierzęta. Na miejsce szybko przyjechała policja oraz karetka pogotowia wezwana do kobiety kierującej trzecim autem.
„Po koncercie plenerowym w Śremie ruszyliśmy na koncert klubowy do Biesiady Leśna Iława. Jechałyśmy drogą S5. Około godziny 23:30, na wysokości Szubina, prosto pod nasze auto wbiegły dwa owczarki niemieckie. Zderzenia nie dało się uniknąć. Dwa samochody jadące za nami również uderzyły w psy.”
Najważniejsze, że nikomu nic się nie stało
Po chwili na miejscu pojawił się również właściciel psów. Mężczyzna wyjaśnił, że zwierzęta uciekły z jego posesji, co doprowadziło do tragicznego splotu okoliczności. Członkowie zespołu podkreślili, że mimo ogromnego stresu i zniszczonego samochodu najważniejsze pozostaje to, iż wszyscy uczestnicy zdarzenia wyszli z niego bezpiecznie. Jak przyznali, takie chwile przypominają, że zdrowie i życie są wartościami, których nie da się niczym zastąpić.
„Na miejsce przyjechała policja oraz karetka wezwana do kobiety kierującej trzecim autem. Pojawił się także właściciel psów. Powiedział, że zwierzęta uciekły z jego posesji.
Najważniejsze jest to, że nikomu z nas nic się nie stało. W takich chwilach człowiek naprawdę uświadamia sobie, że zdrowie i życie są najcenniejsze.”
Gorzkie słowa pod adresem ubezpieczyciela
Artyści nie ukrywali również rozczarowania pomocą, jakiej oczekiwali od firmy ubezpieczeniowej. Jak opisali, przez blisko dwie godziny czekali na wsparcie, by ostatecznie usłyszeć, że lawetę oraz transport powrotny muszą zorganizować we własnym zakresie. Dopiero prywatnie zamówiona pomoc drogowa pozwoliła zakończyć całą akcję. Szczególne podziękowania skierowali do pana Mikołaja oraz jego lawety „Szpon”, doceniając profesjonalizm i życzliwość okazane w trudnym momencie.
„Niestety, ogromnie zawiodła nas nasza firma ubezpieczeniowa – Warta. Przez dwie godziny czekaliśmy na jakąkolwiek pomoc, by ostatecznie usłyszeć, że lawetę i transport powrotny mamy zorganizować we własnym zakresie. Takiego niewsparcia po prostu się nie spodziewaliśmy.”
Wdzięczność za wsparcie fanów
Cała akcja zakończyła się dopiero po blisko ośmiu godzinach, kiedy członkowie Mejk bezpiecznie wrócili do domu. W opublikowanym wpisie podziękowali fanom za liczne wiadomości, telefony oraz słowa otuchy, które napływały od pierwszych chwil po zdarzeniu.
To właśnie wsparcie słuchaczy, jak podkreślają, miało dla nich ogromne znaczenie w jednej z najbardziej stresujących podróży koncertowych ostatnich lat. Po więcej aktualnych informacji ze świata muzyki disco polo warto regularnie śledzić nowości publikowane w serwisie Disco-Polo.eu.




















