„Milenka” to zdecydowany wielki hit formacji Malibu. Jego słowa zna na pamięć cała Polska! Na koncertach produkcja robi ogromny szał!
Czytaj: Drastyczne chwile dla zespołu Mejk! Wypadek drogowy i powalone drzewo! Krok od śmierci!
Zespół Malibu zaraża fanów swoją energiczną i niezwykle taneczną muzyką już kilku lat. Formacja zagrała setki koncertów, w tym również takie na największych scenach muzycznych w Polsce. Choć formacja ma wiele przebojów, to jednak „Milenka” po dziś dzień cieszy się ogromną popularnością. Licznik pod teledyskiem odnotował już grubo ponad 30 mln, i nie zamierza zwalniać. Podczas koncertów zespołu Malibu pod sceną gromadzą się tłumy, by wspólnie wyśpiewać słowa „Mi-Mi-Milenka„.
Twórcy hitu „Milenka” zaskoczyli fanów wychodząc na scenę w niepełnym składzie! Brakowało klawiszowca, który nie dojechał na koncert z powodu drogowej kolizji! Mimo to, dali radę!
Czytaj: HOT NEWS! O krok od śmierci! Groźny wypadek wokalisty disco polo! (ZDJĘCIA!)
W skład zespołu Malibu wchodzi cztery osoby: wokalista Przemysław, perkusista Arek, gitarzysta Mateusz oraz klawiszowiec Przemek. W piątkowy wieczór, 27 maja 2022 roku zespół grał koncert w disco-clubie Verona w Białej Podlaskiej. Ku zdziwieniu fanów chłopaki na scenie pojawili się tylko w trójkę. Wśród nich zabrakło keyboardzisty Przemka. Co się więc stało?
Jak udało dowiedzieć się naszej Redakcji członek zespołu Malibu tuż przed koncertem miał wypadek samochodowy, wskutek którego formacja została zmuszona do występu w „okrojonym” składzie. Naszej Redakcji udało się wnikliwie dowiedzieć okoliczności zdarzenia.
„Jechał kierowca, który przewoził dwa worki zboża. Ładunek przywiązany był zwykłym sznurkiem, zamiast specjalnym pasem. Kilometr przed Płońskiem trwają obecnie roboty drogowe, wskutek czego jest zwężenie jezdni. Nie do końca doszliśmy jak to się stało, ale wyglądało to tak jakby z jadącego na przeciwka auta odpadł tak jakby kawałek plastiku, wyglądem przypominający koło od Mitsubishi. Plastik, który odpadł przeciął sznurek, a następnie worek ze zbożem, który następnie spadł na jezdnię, a jego zawartość rozsypała się. Gość, który jechał za lawetą stracił panowanie nad swoim pojazdem i strącił pachołka drogowego. Drugi kierowca jechał SUV-em. Uderzył w worek zboża, urwał zderzak, rozwalił chłodnicę oraz światło. Mi wpadł pod koła pachołek. Zdążyłem go trochę wytrącić, jednak wygrał. Odbiłem w prawo, ale z racji że obok było pobocze, nie chciałem wpaść w poślizg łapiąc trawę, więc nie mogłem go do końca ominąć. Mówię, że to pachołek, bo tak to mniej więcej wyglądało, ale nie można go było znaleźć na drodze. Widoczny był tylko worek ze zboże, osłony od tira i lusterko. Myślę, że pachołek mógł wystrzelić przy uderzeniu. To właśnie „to coś”, uszkodziło mi kawałek boku od strony kierowcy. Poszło po oponie i feldze, a skończyło na osłonie koła i progu. Kawałek odbił mi jeszcze w drzwi. Wystrzeliły również poduszki powietrzne. Wskutek tego całego zdarzenia nie mogłem zagrać koncertu razem z chłopakami. Planowałem być w piątek na 3:00 w Lublinie, a zajechałem dopiero w sobotę na 20:00”.
zdradził nam ofiara wypadku, klawiszowiec Przemysław.
Na miejsce zdarzenia przybyła wezwana Policja, pomoc drogowa oraz trzy lawety. Zdarzenie miało miejsce z czwartku na piątek (z 26 na 27 maja) o godzinie 1:30.
„W środku nocy udało mi się dodzwonić do jednej pomocy drogowej. Odebrali, a ja w słuchawce słyszę że przyjadą. Myślę sobie: << Jestem uratowany >>. Niestety, klasyczne BMW w M-pakiecie ze swoim niskim zawieszeniem nie na każdą lawetę wejdzie, a więc sam przetransportowałem auto do nieczynnej wulkanizacji a lawetą pojechałem do jednego z czynnego tak późno hotelu. Rano wszystko załatwiłem. Można powiedzieć, że to historia niczym z filmu <<Oszukać przeznaczenie>>”.
dodaje Przemek
Mimo komplikacji i braku keyboardzisty zespołowi Malibu udało się zagrać koncert z pozytywnym rezultatem. W imieniu całej Redakcji Przemkowi życzymy jazdy bez żadnych pułapek drogowych. Poniżej publikujemy zdjęcia auta członka grupy Malibu.






















